JAKOŚĆ W POLSKICH SZKOŁACH WYŻSZYCH

0

J. Osiowski: Za najbardziej istotną, pozytywną sprawę uznałbym fakt, iż znaczna liczba szkół wyższych, a precyzyjniej – kierunków nauczania w tych szkołach, przeszła na kształcenie dwustopniowe. Wreszcie oprócz studiów magisterskich pojawiło się kształcenie na poziomie licencjatu lub na poziomie inżynierskim: inaczej mówiąc – studia pierwszego stopnia.

– Jaka jest rola Rady Głównej we wprowadzaniu w uczelniach studiów pierwszego stopnia?

– Rada Główna poprzedniej kadencji ustaliła kryteria kadrowe analogicznie jak to uczyniła w stosunku do studiów magisterskich. Zgodnie z delegacją ustawową, Rada Główna ustala kierunki studiów oraz warunki, jakie muszą być spełnione, aby dana jednostka organizacyjna uczelni mogła prowadzić studia na określonym kierunku. Ustaliliśmy, że uczelnia, czy dana jednostka organizacyjna, która ma uprawnienia do prowadzenia studiów magisterskich na danym kierunku, ma tym samym prawo nadawania tytułu magistra. Analogiczne postanowienia podjęliśmy w sprawie studiów pierwszego stopnia. W przypadku tego typu kształcenia wymagania kadrowe są trochę inne. Wymagamy bowiem mniejszej liczby, niż w przypadku kształcenia na poziomie magisterskim, profesorów i doktorów habilitowanych, a większej liczby doktorów z doświadczeniem profesjonalnym.

– Czy prowadzone obecnie studia pierwszego stopnia są studiami zawodowymi?

– Ani ustawa, ani inne akty prawne nie używają nazwy „studia pierwszego stopnia”. Mówi się o studiach magisterskich i o studiach zawodowych. To jest język ustawowy i język rozporządzeń. Wobec tego przez pojęcie studiów zawodowych, w moim przekonaniu, należy rozumieć wszystkie formy studiów wyższych, które prowadzą do niższego tytułu zawodowego, to znaczy do tytułu inżyniera i do tytułu licencjata. Ten typ kształcenia może być bardzo zróżnicowany. Studia mogą mieć odmienny charakter w zależności od tego, czy są prowadzone w uczelniach akademickich, czy w uczelniach zawodowych. Projekt ustawy o wyższych szkołach zawodowych dopuszcza możliwość występowania takich zróżnicowań.

– Dlaczego Pan Profesor przywiązuje tak dużą wagę do wprowadzenia do systemu szkolnictwa wyższego studiów pierwszego stopnia?

– Odpowiada to zapotrzebowaniu społecznemu i potrzebom tynku. W przypadku wielu kierunków nie są potrzebne wyłącznie studia typu magisterskiego, potrzebne są także studia pierwszego stopnia. Słuszność tej tezy potwierdza duża liczba kandydatów. Proszę zauważyć, że w tym roku akademickim rekrutacja do niepaństwowych szkół wyższych osiągnęła wysokość 10% rekrutacji do uczelni państwowych: jest to około dwudziestu tysięcy osób.

Jeśli mamy zwiększać wskaźnik skolaryzacji – a musimy to robić, ponieważ społeczeństwu potrzebni są ludzie wykształceni – to jest to najlepsza droga. Nie musimy kształcić wszystkich na poziomie magisterskim. Znaczna część młodzieży nie odczuwa potrzeby ukończenia pięcioletnich studiów, chętniej ukończyłaby studia krótsze, dające dobre przygotowanie zawodowe. Poza tym taka forma edukacji jest mniej kosztowna.

– Jak Pan Profesor ocenia projekt tworzenia wyższych szkół zawodowych? W środowisku akademickim dość częsta wyrażana jest opinia, że szkoły te powiększą kolejkę oczekujących na pieniądze z tej samej, niezasobnej kasy…

– Jest to jeden z najistotniejszych problemów i jedna z podstawowych obaw formułowanych przez środowisko uczelni państwowych, a zwłaszcza przez rektorów. Pieniędzy nie starcza na już istniejące uczelnie, i w tej sytuacji chce się jeszcze tworzyć nowe szkoły. Z tego co wiem, Ministerstwo odpowiada na to tak: chodzi nam o stworzenie pewnych nowych możliwości: będziemy powoływać nowe szkoły zawodowe, jeśli będą na to pieniądze. Mówi się o tym, iż na początek miałyby powstać dwie – trzy wyższe szkoły zawodowe w porozumieniu z ośrodkami lokalnymi. Taka jest wykładnia Ministerstwa, a jak to będzie w praktyce, trudno przewidzieć.

– Czy Pana zdaniem istnieje potrzeba tworzenia państwowych wyższych szkół zawodowych?

– Sądzę, iż istotne jest stworzenie takiej możliwości. Istniejącemu systemowi państwowych wyższych uczelni potrzebne jest uzupełnienie w postaci szkół zawodowych: państwowych i niepaństwowych. Jest to teza kontrowersyjna, ale – moim zdaniem – znaczna część uczelni niepaństwowych powinna przejść na status uczelni zawodowych. Z tego co wiem, uczelnie te, a przynajmniej niektóre z nich, nie mają na to ochoty i chciałyby rozszerzyć swoją ofertę edukacyjną o studia magisterskie.

– Wygląda na to, że w tym przypadku działa znany w wielu krajach mechanizm tzw. academic drift.

– Tak, ma Pani rację. Wśród 51 istniejących szkół niepaństwowych 48 ma uprawnienia do kształcenia na poziomie licencjatu. Tylko trzy mają prawo nadawania tytułu zawodowego magistra. Wiele spośród szkól kształcących na poziomie zawodowym stara się o rozszerzenie uprawnień i otrzymanie prawa do prowadzenia studiów magisterskich. Tendencje takie próbujemy ograniczać. Nie zamykamy im jednak drogi, gdyż nie ma do tego żadnych podstaw formalnych. Uważamy jednak, że uprawnienia do nadawania tytułu magistra powinny mieć tylko te szkoły, które mają własne, „okrzepłe” środowiska naukowe, jedynie bowiem w takich przypadkach można się spodziewać, że wyjdą z nich prawidłowo przygotowani absolwenci. Liczymy więc, iż uslawa o wyższych szkołach zawodowych spowoduje, że większość szkół niepaństwowych wejdzie w skład systemu wyższego szkolnictwa zawodowego. Uczelnie prywatne jednak bardzo się tego boją i dlatego generalnie krytykują projekt ustawy o wyższych szkołach zawodowych.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>